środa, 30 listopada 2011

Zestawienie dwóch religii

Synteza buddyzmu i chrześcijaństwa (i w ogóle wszystkich dobrych religii) jest potrzebna. Nie dlatego, żeby utworzyć jakąś wielką niezrozumiałą mieszaninę. Nie w tym rzecz. Synteza jest konieczna w rozumieniu – w poznaniu. Jeśli chce się mieć prawdziwe poznanie, trzeba się ustosunkować do wszystkiego i to ustosunkowanie musi być prawdziwe, a nie obłudne. Jeśli widzę dwie religie, które pokazują te same owoce, takie jak miłosierdzie względem bliźnich, to myślę, że pochodzą one z tego samego źródła. A ponieważ ich owoce są prawdziwe i przynoszą prawdziwy pożytek, to myślę, że źródło również jest dobre i prawdziwe. Jeśli taka jest prawda, to głupotą by było, aby wyznawcy dwóch religii wywodzących się z jednego źródła sprzeczali się ze sobą co do szczegółów zależnych od wyobrażeń i języka. Mądrością będzie, gdy wyznawcy dwóch dobrych religii poznawać się będą wzajemnie w tym, co mają wspólnego, aby pogłębić więź ze sobą i dzięki temu potęgować miłość na świecie. Ludzie dobrej woli powinni się łączyć, a nie dzielić. Głupotą jest się dzielić z powodu tego, że ja mówię po polsku, a ktoś inny po angielsku, kiedy nasze myśli są te same i zmierzają do Dobra. Skoro tylko jesteśmy jednomyślni i zmierzamy do Dobra, należy poznać w czym tkwi ta nasza wspólność, abyśmy stali się doskonalsi we wspólnej miłości. Jeśli będziemy patrzeli tylko na złudzenia słów, dojdzie do niepotrzebnego podziału i nienawiści.

Dziedzictwa

wszystkie dziedzictwa kiedyś zginą
wszystkie dziedzictwa
to tylko marne ludzkie przywiązania
powtarzanie przyzwyczajeń

są jednak i takie dziedzictwa
które ginąc na ziemi
odżywają w niebie

wtorek, 29 listopada 2011

Nie wszystko koniecznie złe

   „Tak jak czysty i pachnący kwiat lotosu wyrasta z bagiennego mułu, a nie z czystej gleby wyżyn, tak z brudu ziemskich namiętności rodzi się czyste Oświecenie Stanu Buddy. Nawet błędne poglądy heretyków i złudzenia namiętności mogą być nasionami Stanu Buddy” (słowa z wypowiedzi Buddy w książce Nauka Buddy, Dharma 2.4.6).
   Niczego nie trzeba odrzucać jako złego. Potępianie czegoś wedle własnych mniemań nie prowadzi do dobra, gdyż opiera się na zawężonym osobistym spojrzeniu i odrzuca to coś, co mogłoby stać się użyteczne i dobre, gdy popatrzy się szerzej. „Ci, którzy podążają ścieżką Oświecenia (…) nie wychwalają dobra ani nie potępiają zła, nie pogardzają dobrem ani nie pobłażają złu” (Nauka Buddy, Dharma 2.4.5).

Słońce wschodzące nad klasztorem buddyjskim w Indiach,
to samo które wschodzi nad kościołami chrześcijańskimi w Polsce

Antypatyczny Bóg

Bóg od samego początku był Miłością i Miłosierdziem. „Antypatyczny” wydawał się tylko dla tych, którzy nie żyli miłością. Z miłości Bóg podał Izraelowi prawa, które prowadziły do miłości i były miłością. Dawały one człowiekowi radość życia w pokoju i ładzie. Nie były one przymusowymi nakazami, a raczej dobrotliwymi wskazaniami, mówiącymi: „Czyń tak a tak, a będzie ci się żyło dobrze”, „nie rób tego a tego, bo spotka cię nieszczęście”. Bóg był przezorny w swojej miłości i wiedział, co jest dla człowieka dobre, a co złe.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Jezus w rzędzie z innymi

Według niektórych, Jezusa Chrystusa nie można postawić w jednym rzędzie z Buddą, Mahometem, Zoroastrem i innymi, bo dla nich Jezus Chrystus to Bóg. Jednak zauważyć trzeba, że ten sam Chrystus był też człowiekiem i jako taki – w wymiarze ludzkim – może być też porównywany z innymi świętymi. Trzeba uwzględnić także rzeczywistość innych ludzi, którzy nie znają jeszcze Jezusa Chrystusa i nie uznają w Nim Boga. Tym, którzy nie rozpoznali jeszcze Jezusa Chrystusa jako Boga, trzeba przedstawić Go jako człowieka; a dla wyznawców innych wyznań trzeba postawić Go w jednym rzędzie z Buddą, Mahometem, czy Zoroastrem. Nie można lekceważyć wierzeń innych ludzi, nie znając ich dobrze.

Wiara i wierzenie

Wiara jest przyjęciem przez łaskę prawdy objawionej” (powiedziane w deklaracji Dominus Iesus nr 7). Wierzenie zaś nie jest odłączne od wiary. Wierzenie to sama czynność wiary. Doświadczenia, przemyślenia, różne rodzaje mądrości i pobożności wypływają z wiary i są skutkiem przyjęcia przez łaskę prawdy objawionej, czyli prawdy, jaka objawia się w jednym, prawdziwym Słowie. Wszystkie rodzaje mądrości i pobożności są łaską. To dzięki nim przyjmuje się prawdę objawioną. Bez tych różnych doświadczeń religijnych wiara nie miałaby mocy. Wygasłaby bez łaski przejawiającej się w różnych rodzajach mądrości i pobożności. Nie można więc lekceważyć wszystkich różnorodnych religijnych doświadczeń, skoro pozwalają one wierzyć – skoro dają sercu człowieka przyzwolenie dla Boga, który się objawia. Jedyny przemawia w Trójcy właśnie przez serca. Bóg daje się poznać człowiekowi w jego ludzkim doświadczeniu. On chce być poznany – poznany w swej niezmierzoności – niezmierzoności swej miłości.

niedziela, 27 listopada 2011

Zbawienie na rubieżach

Ci, którzy ponoszą śmierć z powodu wiary, katechumeni i wszyscy ludzie, którzy pod wpływem łaski, nie znając Kościoła, szczerze szukają Boga i starają się pełnić Jego wolę, mogą być zbawieni, chociaż nie przyjęli chrztu.

Katechizm Kościoła Katolickiego, 1281.
 
     Córko, kiedy zrozumiesz, jak bardzo świat stał się wobec Mnie obojętny, wtedy pojmiesz Moją gorycz. Mój Kielich Miłosierdzia jest pełny, a Mój Kielich Sprawiedliwości również. Oni zasmucają Mnie, poją Mnie goryczą, kiedy wywołują rewolucje i buntują się przeciw Mnie oraz przeciw Mojemu Prawu. Ja jestem tym samym Bogiem Żywym, ale Mój lud nie zna już strachu, przeciwstawia Mi się, prowokuje Mnie! Stwarzanie ich było Moją radością. Dlaczego buntują się przeciw Mnie? Ku komu mogą się zwrócić? Cierpię. Dokąd – według własnego mniemania – się kierują? Moje Ciało jest zmęczone i zranione, Moje Ciało potrzebuje odpoczynku i ulgi.
   – To się odnosi do Kościoła, Panie?
   – Tak. Moje Ciało to Kościół. Vassulo, pragnę umocnić Mój Kościół, pragnę zjednoczyć wszystkich Moich kapłanów, jak jedną armię, armię zbawienia. Moje owce są rozproszone, wszyscy kapłani powinni się zjednoczyć.
   – Mój Boże, co do mnie, jestem ochrzczona jako prawosławna obrządku greckiego. Do kogo zwracasz się, Panie? Do katolików, protestantów, czy do innych religii lub sekt? Ośmielam się zapytać o to, bo one istnieją.
   – O, Vassulo, Vassulo, Ja jestem tylko Jeden. Ja, Bóg, jestem tylko Jeden. Moje dzieci stworzyła Moja Ręka, dlaczego są rozproszone? Pragnę jedności. Chcę, by Moje dzieci się zjednoczyły. Ja jestem tylko jednym Bogiem i oni powinni zrozumieć, że Najświętsza Trójca jest cała Jednością! Duch Święty, Ojciec i Syn, Jezus Chrystus, wszyscy trzej są Jednym. Vassulo, przylgnij do Mnie, ucz się ode Mnie.
   – Mój Boże, a Światło?
   – Ja jestem Światłem, Ja jestem Jeden.

Słowa Jezusa z objawienia Vassuli Ryden, Prawdziwe życie w Bogu 10: 4.04.87.

sobota, 26 listopada 2011

Zadanie łowcy dusz

Ja wychodzę, aby łowić dusze
       pogrążone w bagnie. 
Żeby z bagna je wyłowić,
       nieraz muszę w bagno włożyć rękę.
Nieraz bagnem muszę się obryzgać,
       a w ostateczności 
       w samo bagno muszę wskoczyć

piątek, 25 listopada 2011

Działanie Boga

Czegokolwiek dokonali kiedykolwiek święci moi, było moim dziełem, bo zawsze napełniam bez miary wasze puste dłonie wyciągające się ku Mnie. Jakże bym mógł odmówić pomocy tym, którzy o nią proszą, zawieść ufność i nadzieję ubogich...? Słowa Jezusa w objawieniu Anny, „Boże wychowanie” 1, III, 10 I 1983 (XI).

Wszystkie Święte Dzieła pochodzą ode Mnie. Słowa Jezusa w objawieniu Vassuli Ryden, „Prawdziwe życie w Bogu” 8: 3.03.87.

czwartek, 24 listopada 2011

Znaczenie słowa Kościół

Kościół znaczy wspólnota, a ściślej dobra wspólnota – wspólnota życia Bożego.

Braterstwo duchowe wszystkich

Proszę was wszystkich o życie w prawdziwej wspólnocie braterstwa i wzajemnej miłości, bez robienia różnic ze względu na rasę, język lub religię. Wszyscy jesteście dziećmi Bożymi, odkupionymi przez Jezusa, powierzonymi Mojemu duchowemu macierzyństwu. Dlatego wszyscy powinniście żyć ze sobą jak prawdziwi bracia. Jedynie dzięki życiu w braterstwie będzie mógł zapanować pokój.
 
Słowa Maryi Do kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej (320f: 1.01.1986), spisane przez ks. Stefano Gobbi.
 
Św. Jan z Dukli i Jego braciszek 

Wspólny sen

Sen, który śnisz samemu to tylko sen.
Sen, który śnisz razem to rzeczywistość.

Słowa Yoko Ono. Przekład: Jakub Szukalski.
 

środa, 23 listopada 2011

Życie tylko w kościele

Nie jest możliwe, aby elementy zbawienia i prawdy istniały poza Kościołem Katolickim (rozumianym tak jak wyżej, jako społeczność wiernych). Jeśli gdzieś są obecne elementy zbawienia i prawdy, to są one już włączone w całość Kościoła Katolickiego, gdyż Kościół Katolicki to w istocie społeczność żyjąca prawdą na drodze do zbawienia. Każdy może należeć do tej społeczności, choćby tylko przez wejście na jej drogę. Dlatego jest ona powszechna.

wtorek, 22 listopada 2011

Stworzenie świata i nauka

Nauka doświadczalna nie dochodzi do prawdy stworzenia, ponieważ prawdy tej nie daje się dowieść za pomocą metod naukowych innych niż wnioskowanie. Wykracza to poza wszelkie wyobrażenia i tylko rozum jest w stanie naświetlić prawdę stworzenia. Czy można sobie wyobrazić swojego prapradziadka? Wierzy się tylko, że miało się takiego i zakłada na mocy wniosku, że własna osoba wzięła jakiś początek od innej osoby. Patrząc na związki przyczynowo-skutkowe, dochodzimy do tego, że wszechświat ma swój początek. Ale nie udowodnimy tego na jakimś wskaźniku i nie wykażemy za pomocą wzoru matematycznego.
 
Bóg, który jest dobry i przewyższa wszelką dobroć, nie zadowolił się kontemplowaniem samego siebie, lecz zechciał, aby wszystkie istoty przez Niego pobłogosławione mogły stawać się uczestnikami Jego dobroci: dlatego stworzył z niczego wszystkie rzeczy, widzialne i niewidzialne, łącznie z człowiekiem oraz rzeczywistościami widzialnymi i niewidzialnymi. A stworzył to, myśląc i realizując to jako byt zdolny do myślenia (ennoema ergon), wzbogacony przez słowo (logo [i] sympleroumenon) i ukierunkowany na ducha (pneumati teleioumenon)”. Jan Damasceński „Contra imaginum calumniatores” II, 2, PG 94, zb. 865A.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Dążenie miłości

Miłość nie dąży do rozłamów, ale do zgody. Miłość pragnie wspólnoty ze wszystkimi, pragnie pojednania (nawet z grzesznikami i błądzącymi). Miłość jest pokorna i przyjmuje nawet zwierzchnictwo ziemskich władców, ponieważ wie, że jej wolności nic nigdy nie zaszkodzi.

Przypowieść o rannym

Nie opuszcza się rannego, jeśli jego rany można jeszcze uleczyć.
Gdy zaś nie ma już żadnego ratunku, należy mu zapewnić godziwą śmierć.

Przypowieść o oczyszczaniu własnego strumienia

Jeśli do strumyka dostaje się trucizna i okazuje się, że jest on niezdatny do picia, trzeba pójść w górę, do źródła strumyka, gdzie jest on jeszcze czysty, a następnie schodząc na dół, dowiedzieć się jaka jest przyczyna skażenia w strumieniu. W ten sposób później można oczyścić strumień. To jest nawet powinnością, żeby człowiek próbował oczyścić taki skażony strumień, bo nie robiąc tego, pozbawia się czystej wody do życia. Mógłby go zostawić, ale wtedy musi narażać się na trudy poszukiwań innych strumieni. A te inne strumienie mogą znajdować się na ziemiach obcych i nieznajomych. Ten człowiek może nie umieć się poruszać w innym środowisku i czerpać wody z innych strumieni. Może te inne strumienie będą się znajdowały na obszarach skalistych, których wcześniej ten człowiek nie znał. Może będą się znajdowały w jakichś wąskich szczelinach. Może będą zmieszane z mułem, z którego trzeba będzie oczyścić wodę. Ten człowiek może nie mieć pojęcia jak czerpać wodę z takich strumieni. A nawet gdy się tego nauczy, to musi poświęcić temu wiele pracy i wiele wysiłku. Mądrze by postąpił gdyby został w swoim środowisku i oczyścił własny skażony strumień. To też wymaga pracy, ale teren jest mu znajomy i ma ludzi do pracy, którzy mogą mu pomóc. Inaczej oddala się, dochodzi w nieznane miejsca, z nieznajomymi osobnikami, o innych obyczajach i języku, i ma wtedy kłopot. Może się nawet zdarzyć, że te strumienie będą leżały na zajętych już ziemiach i nikt nie będzie się chciał nimi podzielić.

piątek, 18 listopada 2011

Najgorsze prześladowanie

Smutne, że na świecie są prześladowani chrześcijanie.
Ale najsmutniejsze, że są oni prześladowani we własnym Kościele.

czwartek, 17 listopada 2011

Twoja myśl i moja

Ty masz swoją myśl, a ja mam swoją.
Twoja myśl powołuje się na judaizm, braminizm, buddyzm, chrześcijaństwo i islam. W mojej myśli jest tylko jedno powszechne wyznanie, którego różne ścieżki są zaledwie palcami kochającej ręki Najwyższej Istoty.

Ty masz swoją myśl, a ja mam swoją.
Moją jest myśl tego, kto zagubił się w swym własnym kraju, obcy we własnym narodzie, samotny wśród krewnych i przyjaciół.

Khalil Gibran
(przekład własny z języka angielskiego)

środa, 16 listopada 2011

Jedno niebo

Niebo jest jedno.
Nie znam nikogo, kto mógłby podzielić niebo...
Choć wielu widziałem, którzy tego próbowali.

Niebo niby podzielone przez obłoki

Boskie Prawo

   „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”.
Powiedział Jezus, jak podaje Ewangelia według św. Mateusza (5,17).
   Prawo Chrześcijańskie jest więc tylko wypełnieniem Prawa Mojżeszowego. Różnica jest taka, że chrześcijanie mają miłować także nieprzyjaciół (Mt 5,44). Bo mają być doskonali, tak jak Ojciec jest doskonały (Mt 5,48), a Jego Słońce wschodzi nad dobrymi i złymi (Mt 5,45). Jezus nic nie zmienił, tylko ze starych rzeczy wydobył nowe. Pokazał to, czym Prawo żyje. To nowe Prawo to: „Miłuj Boga i miłuj bliźniego” i z tego wynika wszystko. Jest to Prawo Miłości i Miłosierdzia.
   Kościół próbował to Prawo rozwinąć, żeby stało się jaśniejsze. Kiedy robił to zgodnie z duchem, wychodziło to na dobre, a kiedy robił po ludzku, zniekształcał pierwotny obraz. Stąd w Kościele pojawia się zepsucie, kiedy próbuje on odczytać prawa duchowe po ludzku. Jednak w końcu przyjdzie Jezus i wygarnie wszystkie oszustwa. Gdy więc miara się przebierze, wszystko wróci znowu na swoje miejsce.
   Interpretowanie prawa jest powszechne we wszystkich religiach i organizacjach. Każdy próbuje jakoś wyjaśnić, uwiarygodnić to, co na początku było proste (bo prawo jest proste, a ludzie złożeni). Zachowanie prawa jest ciężkie dla namiętnych ludzi. Stąd jest w nich skłonność wynajdywania luk prawnych i tworzenia nowych praw. Wydaje im się wówczas, że tym sposobem usprawiedliwią się ze swoich błędów i słabości. Jednak bez względu na to, co wymyślą, w ich działaniu obecna jest obłuda. Cóż więc będzie, kiedy spotkają się z prawdą? Wszystko wyjdzie na jaw bez możliwości ukrycia kłamstwa. Gdy ukaże się prawda, kłamcy poczują się zakłopotani. Będą mogli albo przeprosić i zawrócić, albo uciec od światła i zostać zmiażdżeni pod własnym ciężarem, którego wcześniej nie chcieli złożyć.

Nie przyszedłem znieść prawa i proroków, ale wypełnić.

wtorek, 15 listopada 2011

Wytłumaczenie świadomości ponownego powstania (nazywanego reinkarnacją)

   Dusza wracając do Boga – oczyszczając się – powraca do swego źródła w Bogu, gdzie On obdarza ją w sposób czysty. Dusza w bliskości Boga zdobywa zdolności poznawcze Boga. W tym czystym widzeniu poza czasem i miejscem może widzieć i poznawać jasno Boga samego i wszystko, co od Niego pochodzi we wszystkich czasach i miejscach. Dusza ma możliwość widzenia wszystkich dusz we wszystkich czasach i miejscach, i drogę jaką przechodzą one od zarodka do owocu. Dusza rozpoznając siebie głębiej we wszystkich zawsze i wszędzie, mówi: byłam już wcześniej, będę jeszcze później, jestem tu i tam. Mówi tak dzięki rozpoznaniu swego podobieństwa, pochodzenia i posłannictwa. Stąd pojawia się w niej świadomość: żyłam już niejeden raz.

niedziela, 13 listopada 2011

Jezus ponad dziejami

   Tylko w Jezusie jest zbawienie, ale Jezus objawia się na wszelkie sposoby (np. jako święty człowiek albo mrówka). Zawężenie Jezusa tylko do postaci historycznej jest dobre dla uniknięcia pułapek, ale nie prowadzi do postępu duchowego i nie daje poznać Jezusa w pełni. Aby poznać Go prawdziwego, trzeba wyjść poza ograniczenia ciała i czasu.

Jeden cel

   Dla poszukujących prawdy, ostateczny cel jest jeden. Ludzie tworzą wokół tego celu różne wyobrażenia i stąd później biorą się rozbieżności. Ale dopóki zmierzają do tego, co przekracza wyobrażenia, cel jest jeden.

Zwroty

Kiedy zwracasz się do jednego, odwracasz się od drugiego. Nie zwracaj się ku stronom. Miej tylko jedno na względzie, ale takie jedno, w którym jedno i drugie jest jednem.

piątek, 11 listopada 2011

Cztery prawdy Buddy

Budda powiedział, że cztery są prawdy:
       udręka,
       początek,
       koniec
       i droga.
Udręką jest życie człowieka.
       Ma swój początek
       i koniec.
       Jest droga, która prowadzi do tego końca.
Jezus powiedział, że On jest
       drogą,
       prawdą
       i życiem.
Więc Jezus jest po trzykroć prawdą.
       To On jest drogą,
              bo prowadzi do końca udręki.
       To On jest początkiem
       i końcem
              – doskonałością, całością, pełnią i prawdą,
                     bo wszystko w sobie zawiera.
              Początek i koniec to wyznaczniki drogi
              – one określają prawdę.
              Jezus stał się początkiem życia (zbawienia),
              a końcem udręki.
              To On sam jest życiem – końcem utrapienia.
              Bo swym życiem, którym jest krzyż,
              udręką udręce koniec zadał.
       Jezus jest więc też udręką (tzn. prawdą).
              Nie pozostawia grzesznej duszy w spokoju,
              ale ją wzywa do swego życia.
              Wzywa tak długo,
              aż dusza odwraca się od grzechu
              i staje się czysta, spokojna, wolna od udręki.
              Z czystym sumieniem nic już jej nie trapi,
              żyje prawdziwym życiem w wiecznym spokoju.

Bliskość chrześcijaństwa i buddyzmu

Chrześcijaństwo i buddyzm w swej istocie nie są od siebie odległe. Ich wspólny mianownik to poleganie na prawdzie, a prawda nie jest pojmowana jako skończona. W obu wyznaniach istotne jest też spełnianie dobrych uczynków i działanie dla wspólnego dobra z miłością i litością. I tu, i tam zwalcza się nieświadomość, namiętności, pychę, zazdrość itp. Wszystko to jest dobre.

Wyśmiewanie wyznań

Nie jest słuszne wyśmiewać się z czyichś wierzeń, nawet jeśli są one błędne. Wierzenia to świętości, które każdy człowiek w swoim życiu ma, i jako takie trzeba je uszanować. Nie można ot tak wszystkiego wyśmiewać. Należy się przyjrzeć z wyrozumiałością, nawet jeśli osobiście się z czymś nie zgadzamy. Ważna jest także postawa otwarta, zauważająca możliwości dobra we wszystkim. Jest to postawa bezstronnej mądrości rozumiejącej rzeczy takie, jakimi są.

Wielowyznaniowość

   Nadmierna różnorodność religii prowadzić może do zamętu znanego z opowieści o wieży Babel i poplątaniu języków.
   Podstawowa religia to pracować nad sobą – okiełznać człowieka-zwierzę. Czy ktoś nad tym pracuje? Jest to rzadkie. Większość ludzi mnoży tylko nowe ruchy, nowe ugrupowania. Mają Boga na języku, ale nie w sercu. Materializm ogarnia ludzkie myśli i tak powódź zalewa Polskę.
   Po cóż różne naukowe dociekania? Czy ma znaczenie skąd pochodzi moje ciało? Czy nie wystarczy, abym wiedział, że powstało ono z prochu. O wiele ważniejsze jest nasze pochodzenie od Boskiej Myśli. Dlaczego tak niewielu tego docieka?
   Materializm, naturalizm, racjonalizm – oto trzy demony, które niszczą świat.

Niezapomniane dziedzictwo

W Indiach wczesnym rankiem się budzę.
Wokół góry, cisza anielska.
Wzywam dziennie Pana Jezusa
i w swym sercu ciągle go noszę.

W innym kraju, z ludźmi innymi,
inną mową, innym myśleniem
wciąż pamiętam Polską Rodzinę
i szlachetną wiarę swych przodków.

W niebo czyste ciągle spoglądam.
Na nim nie ma granic, podziałów.
Tego w sercu uczę się tylko,
by myśl moja była jak niebo.

Indyjskie wyobrażenie Pana Jezusa,
zdjęcie ze zbiorów o. Jana Berezy (1955-2011)

czwartek, 10 listopada 2011

Działanie Miłości

Miłość łączy, a nie dzieli.
Miłość łączy też grzeszników
i z grzesznikami się łączy.

Przetrwanie w ohydzie

Nie ma niedzieli
świętość zgubiona
bezbożność wokół

nie ma gdzie uciec
nie ma gdzie spocząć
okropność się mnoży

zostanę tam gdzie jestem
w sercu się zatopię
na niebo popatrzę
tak przetrwam
żywy pośród śmierci

Ulotne obłoki

tyle obłoków
na tak czystym niebie
z jednej pary uczynione
w jednym niebie rozproszone
wydawało się tak wiele
a to mniej niż nic

Kościół Powszechny

W istocie nie ma wielu dróg. Jest tylko jedna. Prawda jest tylko jedna i droga do prawdy jedna – prawdziwa. W Duchu Świętym wszystko jest jednem.

„Królestwo Chrystusa — prawdziwy Kościół powszechny — czyli jedność wszystkich ludzi połączonych wzajemną miłością, otoczonych Bożą miłością i żyjących w niej. Królestwo Chrystusa jest jeszcze niepełne: jest rozdzielone na „żywych” — w Nim żyjących i „umarłych” — tych, którzy Boga odrzucili lub odrzucają, czyli „żyją” na ziemi, jak wy teraz, i wybierają nieustannie. „Umarli”, to ci, co żyją poza Bogiem, nie mają w sobie miłości i odrzucają ją lub odrzucili raz na zawsze, to znaczy umarli poza Bogiem, bez łączności z Nim, bez miłości, i nie weszli do Jego królestwa. Jeżeli jeszcze żyją na ziemi, zawsze jest nadzieja, że obudzi się w nich miłość do Boga — i wszyscy nad tym powinniśmy pracować wspólnie. My to robimy i wy, a o ile większe byłyby wyniki, gdyby trwała między nami łączność i współpraca”.
(Słowa matki Anny w „Świadkowie Bożego miłosierdzia”, 27-28 I 1968 r.)

Wszyscy grzesznicy

W Katechizmie napisano, że „wszyscy członkowie Kościoła (…) muszą uznawać się za grzeszników” (KKK 827). Czy więc Jezus Chrystus w swoim przechodzeniu przez świat musi uznawać się za grzesznika, aby być członkiem Kościoła? (Poza tym, czy nie jest On Głową?) Wielkie jest brzemię, jakie Kościół nakłada na niewinnego Baranka. On musi stać się tym, kim nie jest, aby wejść w łączność z Kościołem.

środa, 9 listopada 2011

Budda w poczcie świętych chrześcijańskich

Żywot Jozafata króla Indyjskiego, i Barlaama pustelnika,
pisany od Ś. Jana Damascena. Żyli około roku Pańskiego, 750.

Ten przekład żywota św. Jozafata pochodzi z Żywotów świętych Pańskich Piotra Skargi, wyd. 1605, str. 949-958. Niektóre z dawnych wyrazów zostały przepisane na wzór współczesny. Pierwotny staropolski zapis zostanie umieszczony w komentarzu.

Budda
posąg z Gandhary w dzisiejszym Pakistanie


   Gdy się w Indii rozsiało słowo Ewangelii i zbawienne duszom poselstwo, najwięcej się tam rozmnożyli ludzie zakonni i pustelnicy. którzy gardząc wszystkimi dochody świata tego, i nadzieją jego krótką, na żywot się doskonały udawali. tak iż też i od dworów królewskich wiele ludzi zacnych dla Chrystusa ubogimi się i wzgardzonymi stając, na puszczą uciekali, i żywot on mniski wiedli. A król Indyjski imieniem Awennir, poganin i bałwochwalca, widząc jako się rozkrzewiła wiara święta, wielkie prześladowanie wzruszył na sługi boże, a zwłaszcza na mnichy, tak iż ich wiele pozabijał i gubił. Ten mając jednego synaczka z przyrodzenia bardzo uciesznego i pięknego, i do wszystkiego dobrego skłonnego, imieniem Jozafata: radził się swoich wieszczków i czarowników, i gwiazd mistrzów, coby z niego było. Jeden mu nie z gwiazd, ale jako on w piśmie Balaam fałszywy, za objawieniem boskim powiedział: iż ma wielkie królestwo mieć niebieskie ono, a iż ma być Chrześcijaninem.
   Wziął ono słowo król w myśl, i tak synaczka onego wychować zamknionego w pałacu jednym rozkazał, żeby go żadna wieść o nędzy jakiej ludzkiej na tym świecie nie doszła. żeby o starości, o niemocy, o ubóstwie, o śmierci i o innych ludzkich frasunkach nie wiedział: aby od tego dobra co na ziemi jest, do onego które jest w niebie, które Chrześcijanie ukazują, i którego się nadzieją karmią, nie wstęsknił, a o rzeczach przyszłych nie myślił. i zakazał sługom srodze, aby mu żaden Chrześcijan wspomnieć nie śmiał. a na mnichy wszystkie, których mieczem wykorzenić nie mógł, puścił wyrok swój po wszem królestwie, aby po trzech dni wszyscy pod gardłem wychodzili. Miał na swym dworze król jednego radnego pana, którego miłował i jemu ufał. ten był tajemnym Chrześcijaninem, i nieprzyjaciele jego pobudzili nań króla, i dali mu tę radę: zmyśl królu jakoby sam chciał być Chrześcijaninem i mnichem, a iżci żal tego coś przeciw im czynił: radźże się go z tym, a wnet poznasz co rzecze. uczynił tak król: a mąż on w prostocie swej wierząc królowi, rzekł: Dobrąś i zdrową radę królu nalazł. bo acz trudno naleźć królestwo wieczne: wszakże gdy go kto szuka, najduje. bo acz rozkosz świata tego tu jest miła: ale lepiej ją wzgardzić. bo i trwała nie jest, i w siedmioraką się gorzkość obraca. dobra świata tego są jako cień, i jako droga łódki na wodzie, tak wnet giną. a one rzeczy przyszłe, o których Chrześcijanie powiadają, statecznie trwałe są. acz mają na świecie uciski: ale się krótkością cieszą. rozkosz tego świata krótka, a męki po niej wieczne: a praca Chrześcijańska krótka, a rozkoszy po niej wieczne nadchodzą.
   Co gdy król usłyszał, zamilczał, ale twarz gniewliwą poznać mógł on cny człowiek: i szedłszy do domu frasował się bardzo bojąc się gniewu królewskiego. a gdy jednemu ubogiemu i choremu, którego w domu swym dla Boga chował, frasunek swój oznajmił, dał mu taką radę: Idź ogol się a włosiennicę na się weźmij, i w niej rano idź do króla a mów mu tak: otom gotów królu nędzę z tobą cierpieć, jeśli tak uczynisz jakoś zemną wczoraj rozmawiał: a jeślim był uczestnik szczęścia twego, chcę być i nieszczęścia, a bez ciebie dóbr świata tego używać nie chcę. uczynił tak. i zdumiał się bardzo król patrząc nań, i poznał iż mu jest prawym i uprzejmym przyjacielem, a iż po nim królestwa nie pragnął. i miłował go więcej niżli pierwej, a tym co go do niego odnosili, ucha dalej nie dawał.
   Synaczek tedy on tak był chowany jako król kazał, naukami go jednak Egipskimi i Etiopskimi zabawiono, w których bardzo uczonym zostawał. lecz gdy już dorastał, pilnie pytał jednego sługi, czemuby go ojciec tak zamykał, a wyniść mu i chodzić do ludzi nie kazał? a sługa on widząc mądrego i dobrego młodzieńca, wszytkę mu przyczynę powiedział, jako ojciec Chrześcijańskie mnichy wygubił, i jako się boi abyś nie został Chrześcijaninem. padło na serce jego słowo ono, a milcząc chował skrycie skarb on. i czasu jednego, gdy go nawiedzał ojciec: powiedział mu iż go to trapiło że nie wychodzi, a ludziom się innym nie ukazuje. ojciec powiedział iż to dla tego czynił, aby nic nie widział coby go zafrasować miało, aby na żadną nędzę świata tego nie patrzył. a on rzekł: bardziej mnie to więzienie trapi, niżli gdybych co smutnego widział. zrozumiawszy to ojciec, aby mu on frasunek odjął, kazał go z wielkim pocztem jezdnych na koniu prowadzić, aby się wedle woli gdzieby chciał przejeździł. rozkazał jednak sługom, aby po drogach na żadną mu rzecz smutną patrzyć nie dopuścili, a wszystkie ubogie i nędzne i stare kryli.
   Głupia rada króla onego szalonego, który tu niebo synowi z ziemi czynić chciał, trwać nie mogła. ujrzał syn on ślepego i trędowatego. i spytać musiał co to jest. i zrozumiawszy że to na te przypada, którzyby tego nie radzi cierpieli, a iż onej nędze oddalić od siebie nie mogą, frasował się. a gdy ujrzał starego bardzo a dowiedział się iż umrzeć miał, i poznał jako każdy skusić śmierci musi, a czasu jej żaden nie wie: smucił się dziwnie i przestać onej myśli o śmierci nie mógł, mówiąc sobie: a więc ja umrzeć mam, a co gorzej czasu tej takiej przygodzie srogiej nie wiem? i obrócę się w proch? któż w ten czas wspomni na mnie, jeśli jest świat inny i żywot inny po śmierci? i był bardzo w onych myślach strwożony: wszakże ojcu nic nie oznajmił. jedno z sługą onym któremu dufał rozmawiając, lekarstwa od niego pragnął. a on mu do Chrześcijan ukazywał, którzy takie rzeczy sami leczyć umieją, i śmierci się nie boją, i owszem do niej jako do wesela idą.
   W tym P. Bóg wzruszył serce jednego pustelnika już starego, i w drodze Pańskiej wyćwiczonego i kapłana, imieniem Barlaam, który będąc w ziemi Senaar, puścił się morzem do Indii jako jaki kupiec. i będąc w mieście onym króla Awennir, dowiedział się o tym co się działo, i starał się aby mógł przyjść ku rozmowie Jozafata syna jego, i uczynił sobie taki przystęp. wziął znajomość z onym wiernym sługą jego, i powiedział że ma jedną perłę abo kamień tak drogi, który ma tę moc, iż ślepym daje wzrok, i głuchym słuch, i niemym mowę, i chorym zdrowie. a ku temu czarty wygania, a mądrość daje, i wszystko czego pragnie dać może temu co go ma. Zdziwił się on sługa i rzekł: nigdym o takim kamieniu nie słyszał, a tom ich wiele widział. proszę cię ukaż mi go, a ja go królowi memu ukażę. a Barlaam rzekł: kamień ten ma jeszcze tę moc, iż patrzyć nań nie może jedno człowiek zdrowego oka, a ciała czystego: a ja widzę (bo i lekarskie nauki ja umiem) iż ty oczu zdrowych nie masz, bardziejby się zaraził nań patrząc: lecz o twym królu to słyszę, iż jest bardzo ostrych i pięknych oczu, a iż w czystości wielkiej żyje.
   A on pan rzekł: prawda iżem pomazany jest nieczystością, nie ukazujże mi go. jać tobie wierzę, i wnet cię wprowadzę do króla. i opowiedział onę wszytkę rozmowę Jozafatowi. uweselił się bardzo młodzieniec, i kazał go tym prędzej do siebie przywieść. Starzec on czci godny, pokłoniwszy się królowi, gdy był spytany o on kamień taki: począł kazanie ś. Ewangelii od onej Pańskiej przypowieści o nasieniu, jako siejącego ziarno jedno padło na drogę, drugie między ciernie, a inne na opoczystą, a ostatnie na dobrą ziemię. i upominał go aby na oglądanie perły onej stawał się ziemią dobrą. i pomału słodką i dzielną wymową swoją i językiem onym, który był naczynie Ducha ś. tajemnice wiary Chrystusowej odkrywając zmiękczał, i jako wosk rozpuszczał serce młodzieńca onego, iż go im dalej tym więcej pilniej i chciwiej słuchał. Bo był Barlaam bardzo mądry, i w piśmie dziwnie uczony, a przypowieściami i podobieństwy rzeczy trudne ułacniał, i do rozumienia sposobił, i nimi wolę i serce onego królewicza tak skruszył: iż powieść i naukę jego uznał i uczuł być onym kamieniem drogim, i oznajmienie Chrystusa i mocy jego, i naukę o nim, i nadzieję, którą nam dał po śmierci, przyjął jako perłę nieoszacowaną, nad którą świat nic nie ma droższego. bo on młodzieniec miał skłonne do światłości Bożej serce: tak iż wszystkiej prawdzie kazania jego i Ewangelii uwierzył, i do chrztu ś. gotowym się stawił. i tak się rozmiłował starca onego iż przy nim zawżdy zostać pragnął.
   Nauczał go też o wzgardzie i marności świata tego Barlaam, i z pisma ś. doskonałość Chrześcijańską ukazywał, i żywot mu mniski przekładał, i przypowieściami pięknymi (które się na końcu żywota tego położą) naukę oświecał i serce do cnót wielkich, które wiara święta wyciąga, zapalał. i spytał go na koniec Jozafat: wiele lat masz szczęśliwy ojcze? a on rzekł: podobno 45. Rzekł Jozafat, a mnie się zda jakoby 70. odpowiedział: prawdę mówisz: gdyby od mego narodzenia liczyć lata chciał: ale tych lat którychem w śmierci, to jest w grzechu był, nie liczę. te tylko w których mi świat ukrzyżowany został, a ja światu.
   Pytał go potem o żywot jego na puszczy i o towarzysze. a on rzekł: pokarm nasz są owoce tylko a ziółka które ziemia rodzi. a drugdy sąsiedzi nam chleb noszą, który jako od Boga posłany przyjmuję. szaty nasze są z wełny a z włosiennic grube, lecie i zimie jednakie. a iż był Barlaam w świeckim odzieniu, prosił go aby mu ukazał własny ubiór swój. i ukazać mu zaraz musiał sczerniałe i posty strapione ciało swoje. co ujrzawszy płakał Jozafat, i rzekł: iżeś mnie wybawił z niewoli szatańskiej: uczyń mi tę łaskę do końca, weźmij mnie z sobą na taki żywot, abych się doskonale od świata wyzwolił, i chrzest ś. przyjąwszy, żywota twego naśladownikiem i twoim nierozdzielnym towarzyszem zostaciem mógł. a Barlaam rzekł. nie teraz tego uczynisz, aby dla ciebie nam się źle od ojca twego nie stało: ochrzczę cię i tu zostawię. a gdy będzie wola Boża, przyjdziesz do mnie, bo mam w Bogu nadzieję, iż i w niebie spólnie mieszkać będziem. i płakał on królewicz, a mówił: Gdyż tak jest wola Boża, dajże mi chrzest święty, a pieniędzy ode mnie i skarbów nabrawszy zanieś braci twojej.
   Rzekł Barlaam: ubogim bogaci dają, nie ubodzy bogatym. najmniejszy mój towarzysz bogatszy jest niżli ty. a w Bogu nadzieję mam, że i ty bogatym z nimi będziesz. Dziwował się słowom onym, i wyłożył mu je tak: ci którzy dla Chrystusa ziemskie wszytki dobra opuszczają: w niebieskie bogaci zostają. a najmniejszy dar niebieski, droższy jest niżli świata wszystkiego skarby. pieniądze są do grzechu pobudką, i przeto je jako węża z zanadrza wymiatamy. i chcesz abych ja te węże, które oni nogami zdeptali, do braci mojej nosił? i nauczywszy go jako się miał do chrztu przyprawić, dnia naznaczonego ochrzcił go w sadzawce, którą miał w ogrodzie swym, i szedłszy w dom Mszę miał, i dał mu Chrystusowe niepokalane tajemnice: nauczając go, iż tam jest prawdziwe ciało i krew Chrystusa Boga naszego. Bo żywe i dzielne słowo (słowa te są) Boże, które wszystko mocą swoją sprawuje, czyni i obraca boskim słowem swoim, ofiarę chleba i wina w ciało i krew swoją, za przyjściem Ducha ś. na poświęcenie i oświecenie tych, którzy to nabożnie przyjmują.
   I nauczywszy go wszystkiego pilnie, i do pobożnego żywota upomniawszy, szedł do swej gospody Barlaam. Dziwowali się słudzy po co on starzec tak często do niego chodzi. a najstarszy między nimi, Zardan imieniem, któremu go był ojciec zlecił, domyślił się, i rzekł do Jozafata: Boję się że to jest Chrześcijanin który do ciebie tak często chodzi, wdasz mnie w wielką niebezpieczność u ojca twego, który mi to surowie rozkazał: abych do ciebie żadnego takiego nie przypuścił. a królewicz kazał się za kurtynę skryć Zardanowi, i przyzwał Barlaama, prosząc aby mu naukę oną powtórzył. i gdy czynił długie kazanie o wierze w Pana Jezusa, słuchał Zardan za kurtyną. którego gdy skończył a wyszedł: rzekł Jozafat do Zardana: patrz co mi ten mowny radzi, i jako mnie zwieść chce: a Zardan rzekł: wiem Panie iż się tobie jego nauka podoba: ja takiej surowości żywota nie wytrwam, i króla się boję: czyń co lepszego rozumiesz. a królewicz go prosił, aby milczał a ojca tym nie frasował.
   Nazajutrz żegnając się z Barlaamem, i długo nad swym mistrzem płacząc, prosił go aby mu włosiennicę swoją za upominek zostawił. i uczynił to, a modląc się nad nim zostawił go na pałacu, a sam się w drogę do braci swej na puszczę udał. Długo po nich płacząc Jozafat, naukę jego we wszystkim chował, czasu wiele na modlitwach trawiąc, i żywot święty a czysty wiodąc. A Zardan myśląc o sobie szedł do króla, i sam się godnym wielkiego karania sądząc, oznajmił wszystko jako syn jego przez Barlaama pustelnika zwiedziony Chrześcijaninem został. wielce zafrasowany król przyzwał do siebie najpierwszego na swym dworze pana, którego zwano Arachis, i smutek mu swój oznajmując, rady jego żądał. a on uczynił królowi dobrą myśl: obiecując iż syna zwiedzionego łacno odwiedziem, gdy Barlaama pojmamy. a jeśli go nie najdziem, znam innego jemu podobnego naszej sekty pustelnika Nachora, któremu się każem Barlaamem uczynić, i gadać z nim będziem, i gdy go przekonamy, patrząc syn twój nawróci się, mniemając aby to był prawy Barlaam.
   Podobało się to królowi. i wnet samego Arachisa na szukanie Barlaama wysłał z niemałym pocztem. który w dalekich y głębokich puszczach nalazł niemało pustelników. u których gdy się o Barlaamie dowiedzieć nie mógł: pojmane prowadził do króla. był jeden między nimi jako starszy, który z sobą pełny worek nosił kości świętych. Król im rozkazał, aby mu o Barlaamie powiedzieli, a oni mu mówili: komórkę jego wiemy, ale jej nie ukażemy żadną miarą, ani go w ręce twoje wydamy. i gdy naukę ich ganił król, oni mu mężnie odpowiadali, a próżność świata tego ukazując, ślepotę jego ganili. Widząc król iż ich ustraszyć nie mógł, języki im porzezać, oczy wyłupić, ręce, nogi, obciąć kazał, i tak oni mężni wyznawcy, których było siedemnaście, chwalebne wyznanie swe męczeńską koroną skończyli.
   Gdy się im pierwsza rada nie powiodła, do drugiej się rzucili. w rzeczy Arachis szukać Barlaama wyjechał, i tak jako się był z Nachorem zmówił, jego pod imieniem Barlaama związanego przywiódł. i ogłosiło się po wszystkim królestwie, iż Barlaam jest pojmany. Doszło to i Jozafata królewicza, i smutne łzy wylewał płacząc nad miłym nauczycielem swoim, któregoby był rad swym zdrowiem odkupił: wszakże miał w sercu pociechę Ducha ś. Zdało się ojcu, aby pierwej syna zgromił i postraszył, a od wiary go Chrześcijańskiej słowy i groźbami odwieść się kusił. i czynił to gniewliwie. ale mu syn dał tak śmiały i tak mądry odpór, iż się być na wszystko dla Chrystusa gotowym pokazał. Toż i na prośby ojcowskie uczynił, a w statku swym zostając, mówił: jeśli mnie miłujesz najmilszy ojcze, życz mi żywota wiecznego i królestwa bez końca: a sam też otwórz oczy na marność świata tego, i obłudność bogów twoich.
   A iż ojcu miłość ona wielka ku synowi, srogości i męczenia broniła: wyzwał go na oną zmyśloną dysputację, mówiąc: jeśli Barlaam twój moje mędrce przegada, wolen będziesz: a jeśli upadnie, przyzwolić masz na moje rozkazanie. a ja dam wolność Chrześcijanom wszystkim, aby na ten czas krom bojaźni przyjść, i tego słuchać, i mówić o swój zakon, mogli. Przyzwolił na to Jozafat. a gdy się zebrali wszyscy, a Chrześcijan było bardzo mało, bo jedni wygubieni byli, drudzy się po górach i lasach kryli: jedenże się przy Nachorze, mniemając aby był Chrześcijanin, zastawił, Barachiasz niejaki, człowiek bardzo miłością Chrystusową zapalony. król słuchać ich chcąc, syna wedle siebie w majestacie chciał posadzić: acz on z pokory u nóg jego siedzieć wolał.
   I gdy się już wyzwali na gadanie, rzekł Jozafat do Nachora, tak jakoby do Barlaama. Ty wiesz jakoś mnie nauczył: jeśli nauki twej dobrze wesprzesz, a pokonać się tym mędrcom i wymówcom królewskim nie dasz: ja jakom począł, przy twej nauce i Chrystusie moim zostanę. ale jeśli się twoja prawda nie najdzie: ręką moją język ci ten wywleczony urżnę, i rozsiekawszy cię, psom wyrzucę: abyś wiedział co to jest syny królewskie zwodzić. Tymi słowy Nachor bardzo zastraszony, a widząc iż się sam swym sidłem ułowił, a iż pewnej śmierci nie ujdzie, jeśli się do końca Chrześcijaninem nie postawi, a wiary Chrześcijańskiej bronić nie będzie: serce odmienił. i jako prawy Chrześcijanin umyślił się mężnie o prawdę zakonu tego zastawiać. i uczynił Pan Bóg tak jako z onym Balaamem,1 który przeklinać lud Boży przyszedł, gdy jego przekleństwo Bóg obrócił w błogosławieństwo. i dysputować począwszy, jako z Ducha Bożego: tak mądrze ganić bogi pogańskie począł, tak rozumnie chwalił i wywodził prawdę Chrześcijańską, iż mu nic na ono wszyscy mędrcy odpowiedzieć nie mogli. i przewlókłszy aż do wieczora swoje dziwne uczone wywody, przy zwycięstwie się został.
   Król się bardzo zawstydził, i jawnie ani mówić ani karać Nachora nie mógł. bo był obwołać wolność oną Chrześcijanom, mówienia coby kto chciał, kazał, i słowa swego królewskiego, pokój im obiecując, mienić nie chciał. A Jozafat jako po wielkim zwycięstwie rzekł do ojca: widzisz królu prawdę wiary Chrześcijańskiej: uczyńże sprawiedliwość przystojną: niech Barlaam do mego pałacu na tę noc idzie, aby co od ciebie i od twoich nie ucierpiał. Król słuszną oną prośbą zwyciężony tego mu bronić nie mógł. Wziąwszy tedy Nachora na swój pokój, rzekł mu: Mniemałeś abyś mnie oszukał: ja wiem iżeś ty jest Nachor Gwiazdmistrz a nie Barlaam, czemuś się tego fałszu ważył? a iż ci Pan Bóg twej złej myśli wykonać nie dał, a język twój na obronę wiary świętej obrócił: chwal z tego Boga, a temu się Panu pokłoń, o któregoś się imię zastawiał: i skruszył jego serce słowy takimi, iż się do pokuty i wiary ś. z prawej myśli Nachor obrócił. i prosząc aby mu tajemnie uciec a skryć się przed królem, i bieżeć do pustelników Chrześcijan, dopuścił: uczynił to młodzieniec święty, i Bogu go polecając w pokoju pożegnał. a on bieżał na puszczę do ludzi Chrześcijańskich, i tam się ochrzciwszy, w dobrym żywocie i na służbie Chrystusowej dokonał.
   Po onym gadaniu widząc król, jako się słabo jego bogowie postawili, i jako sromotnie oni mędrcy i krasomówcy jego przekonani są: już mniej o swych bogach rozumieć i do służby ich słabieć począł. A czart myśląc o swych rzeczach przez bałwochwalskie kapłany, wzbudził jednego pustelnika pogańskiego i wielkiego czarownika, imię mu było Teodas, który szedłszy do króla znowu go na chwalenie bogów i ofiary pobudził, i uczynił mu dobre serce około syna, iż za jego radą nawrócić się miał do bogów a Chrystusa odstąpić. A rada jego ta była, aby syna młodego do cielesnej rozkoszy z pannami przywiódł, któreby serce jego odmienić prędko mogły. a ja powiada, przyzowię sług do tego czartów około tego rzemiosła bardzo ćwiczonych, którzy i żelazne jego serce, taką niewieścia rozkoszą przełamią.
   Usłuchał go ojciec, wszystkie sługi synowi odjął, i pannom urodziwym i pięknym służyć mu kazał, tak iż w domu swym żadnego męskiej płci nie miał: i przedniejsze które były urody i wymowy większej, nauczył Theodas jako z nim postępować miały. Wielką i ciężką na ś. młodzieńca wojnę czart wynalazł: i dziwnie mu była do upaści, i już się zachwiał był bardzo ku ziemi nisko: zwłaszcza gdy jedną najpiękniejszą tak szatan mówić nauczył: wiem ja iż zakon wasz mówi: święte jest małżeństwo, a jeśli mnie za żonę mieć nie chcesz, obiecujęć uwierzyć w Chrystusa, jedno mi przyzwól a pozyskaj duszę moją. wszakże ś. młodzieniec, mocnie wołał do Chrystusa o pomoc: aby zdradzony nie był. a trwając aż do spracowania wielkiego na modlitwie, strwożony bardzo zasnął. i widział przez sen chwałę niebieską dobrym zgotowaną, a złym i nieczystym męki przyprawione na wieki. i ocknąwszy się bardzo był posilony, i padłszy na swe łóżko zachorzał.
   Ojciec który go bardzo miłował, przelękły do łóżka przyszedł cieszyć go chcąc. a on mu powiedział: jeśli mnie zabić chcesz miej tu ty niewiasty przy mnie. a jeśli mnie synowi twemu zdrowia życzysz: proszę puść mnie wolno niechaj na puszczę idę do mego najmilszego mistrza Barlaama, abych na czci jego godną twarz jego patrzył, i życia jego uczestnikiem był. Zasmucony król, mówił do Theodasa: nic twoi czarci nie pomogli. a Theodas na czarty wołał: o nędzni jakoście od jednego dziecięcia zwiedzeni są? a oni jawnie mówili: Nie możemy nic przeciw mocy Chrystusowej, i znaku krzyża jego. skoro Chrystusa na pomoc przyzwał, a zbroję na się krzyża jego włożył, ustąpicieśmy musieli. Prosił się potem Theodas do jego rozmowy, i gadając z nim przy ojcu, tak jest mądrością Boską i prawdą wsparty i ściśniony, iż zawołać jawnie przy królu musiał: Zaprawdę królu Duch Boży mieszka w synie twoim, trudno na to co mówić, zwyciężeni jesteśmy, zaprawdę wielki Bóg Chrześcijański, wielka wiara sług jego, wielkie ich tajemnice. i spytać śmiał Jozafata: proszę cię oświecona duszo: przyjmieli też mnie Chrystus, gdy złych uczynków moich odstąpiwszy do niego się uciekę? a królewicz go ciesząc i nauczając do tego przywiódł: iż pobieżawszy do swej jaskini, księgi wszystkie czarnoksięskie popalił, i tam się, gdzie był Nachor uszedł, miedzy święte ojce skrywszy, do wiary z wielką pokutą nawrócił.
   A król już nie wiedząc co z synem czynić, z porady onego Arachisa dał połowicę państwa synowi swemu, dając mu wolność wszelaką. Z dziwnej onej odmiany uweselony Jozafat, acz zostać na państwie nie miał woli, jednak chcąc gniewu ojcowskiego ujść, przyjął połowicę królestwa. i w głównym mieście swoim krzyż ś. naprzód postawił na wszystkich wieżach, budować kościoły Chrześcijańskie, i obalać śmiele bałwany począł. Zbieżeli się do niego z gór i pustyń biskupi i kapłani, i inni bogobojni, którym on nogi umywając, i wszystkiego dostatek dając, z nimi wiarę świętą szczepił po wszystkim państwie swoim, tak szczęśliwie, iż w krótkim czasie lud swój do Chrystusa obrócił. łaskawość wielką poddanym pokazując, hojnością je i ludzkością do Boga przyciągał. bo gdy przełożeni i królowie dobre przykłady dają: łacno za sobą inne ciągną, i lud w tym do tego się garnie co u swoich panów widzi. Wiedział Jozafat iż to jest królewska powinność, pomagać ludziom do bojaźni Bożej, sprawiedliwość czynić, a pohamowaniem od rozkoszy przykład dobry poddanym z siebie stawić. to prawy król: który rozkoszy rozkazywać i górę nad nią mieć umie: Jako ten Jozafat czynił.
   Rosło królestwo Jozafatowe, a Aweniera ojca jego króciło się państwo. który patrząc na syna: wziął od Pana Boga łaskę iż się upamiętał. i zebrawszy radne swe pany: oznajmił im iż syna naśladować chciał. czego gdy mu nie odradzali: pisał list do syna oznajmując mu myśl swoją. A kto wypowie jako się uradował Jozafat, z ojca swego pozyskania. i nie mieszkając do niego jechawszy drogi go zbawiennej i wiary w Jezusa nauczył, i ochrzczony żył w wielkiej pokucie, i spuściwszy synowi królestwo, rychło potem szczęśliwie na ręku syna swego ducha Bogu w prawej pokucie oddał.
   Wszystko królestwo do uznania i pokłonu Boga żywego i Chrystusowej służby przywiódłszy Jozafat: uczynił sejm na pany swe, otworzył im dawne przedsięwzięcie swe, iż królestwo puściwszy, w żywocie mniskim dokonać miał wolę. o jaki smutek na one ludzie padł, nikt nie był, któremu by ona nowina śmiercią się nie zdała. taką miał u wszystkich miłość. a sam tajemnie namawiał onego Barachiasza, który się był na obronę wiary przy Nachorze sam jeden zastawił: aby królestwo przyjął. Lecz on mówił: miłuj, królu, bliźniego, jako sam siebie: jeśli dobra rzecz jest królować, króluj: a jeśli przeszkoda z niego zbawieniu jest, czemu ten ciężar na mnie włożyć chcesz?
   A gdy na to nie przyzwalał nikt, aby królestwo puścił: on w nocy napisawszy, jako się sprawować mieli, a żeby na królestwie Barachiasza postawili, sam jeden uciekł. pogonili go, i znowu na pałac przywiódłszy, prosili aby ich, i dziedzicznego państwa swego nie opuszczał. a on im mówił: próżno się woli Bożej sprzeciwicie: Barachiasza na królestwo wsadźmy: tak je dobrze i lepiej niżli ja sprawować będzie umiał. i porwawszy, acz poniewolnego, Barachiasza, sam koronę mu na głowę włożył, i na swej go stolicy posadził, i przyjęty jest od wszystkich za króla, którego Jozafat nauczając, i święte upominania zostawiając: w wielkim ubóstwie, jako który mnich, z królestwa pieszo wychodził, on święty młodzieniec, z taką radością, jakoby się z wygnania jakiego do ojczyzny własnej wracał.
   Lud go wszystek prowadził długo, ale je odganiał, i zbyć ich nie mógł, aż noc zaszła. który przebywając w jednej ubogiej gospodzie, szaty swe zwykłe pańskie ubogiemu dał, jako ostatnią swoją jałmużnę. a on płaszczyk, który mu był Barlaam zostawił, na się wziąwszy, w drogę się daleką, bez pieniędzy, bez chleba i żywności żadnej puścił, z gorącego serca do Chrystusa wołając: Dóbr tych marnych i czci świeckiej niech już nie widzi oko moje, niech się serce moje nie kocha jedno w tobie, nadziejo moja, sprawuj drogi moje, a prowadź mnie do sługi twego Barlaama: aby mi do pustelniczego żywota mistrzem był, ten który mnie do poznania imienia twego przywiódł.
   Dwie lecie żył na puszczy w wielkiej nędzy, ziołki się tylko żywiąc, i wielkie pokusy, jako święty Antonius, czartowskie zwyciężył: toż mu dopiero dał Pan Bóg naleźć onego Barlaama na puszczy ziemi sannautyckiej. kto wypowie radość ich wspólną i rozmowy uciechy pełne, o tym co się z nim działo po odejściu Barlaama? i żyli z sobą czas niemały. a Jozafat w zakonnych czujnościach, modlitwach, postach, mądrości duchownej, i weselu Ducha świętego a życiu onym Anielskim postępek wielki, i co dzień większy brał. bez zabaw świeckich żyjąc, w onej się perle, dla której wszystko królestwo opuścił, ukochać, i myśl swoją od wszelkich namiętności dymów oczyszczać, aby na Boskie rzeczy pożyteczniej patrzyć mogła, umiał. i mieszkając kilka lat z Barlaamem, gdy się już czas starca onego zejścia, bo już miał blisko sto lat, przybliżył: oznajmił mu godzinę swoją. i upominając go i dając mu naukę, a sam Mszę świętą mając i tajemnice przeczyste z ręki swej Jozafatowi dając, szczęśliwie na ręku jego skonał Barlaam. siedemdziesiąt i pięć lat żył na puszczy onej. a Jozafat ostrzejszy jeszcze żywot i większą około siebie czujność czyniąc, od P. Boga posilony, na onej puszczy i w komórce swego mistrza lat trzydzieści i pięć przeżył. Gdy królestwo opuścił, miał lat dwadzieścia i pięć. i pozyskawszy wiele ludzi P. Bogu, i moc szatańską skruszywszy, szczęśliwie tej drogi dokończył. ciało jego i Barlaamowe król Barachiasz z wielką czcią i radością ludzką do kościoła przedniejszego, który był sam Jozafat zbudował, przeniósł. gdzie cuda i dobrodziejstwa Boskie, które tam ludzie odnosili, wiele pogaństwa do wiary Chrystusowej przywodziły. Wszyscy z dziwnych postępków Boskich, i z wielkiej od młodości Jozafata tego świątobliwości, chwalili Pana Boga: którego jest panowanie i chwała na wieki wiekom. Amen.

Indie te, w których ten król państwo miał, są i były światu wiadome strony. Lecz czasów naszych mało co przed zaczęciem nieszczęsnej sekty Luterskiej, Pan Bóg z niewyczerpanej dobroci swej objawił insze Indie i królestwa, o których ludzie i pisarze starszy i kosmografowie nie wiedzieli, i w pismach żadnej wzmianki o nich nie zostawili. a są szerokie i wielkie państwa na zachód i na wschód słońca. Na zachód Hiszpański król, a na wschód Portugalski (teraz oboje te królestwa zjednoczone są pod szczęśliwym i długiego wieku godnym Katolickim panem Philippem Królem Hiszpańskim) państwo swoje dziwną sprawą Bożą rozszerzyli, i wiarę świętą Chrześcijańską Katolicką u narodów onych bardzo dalekich, możnych i bogatych, wszczepili. O czym są inne pisma dostateczne. Dał P. Bóg ten dar powołania tych języków i narodów do kościoła swego i wiary Katolickiej tych czasów, których na Europie Luter i inni jego uczniowie wiele ludzi od jedności kościelnej oderwali, i w odszczepieństwo i wieczną zgubę wpędzili. Nagrodził sobie Pan Bóg, niewdzięczniki u siebie bogate odmiatając, a łaknące i pokorne przyjmując. Wiele już tam królestw i niezliczonych ludzi Chrystusowi się Bogu naszemu kłaniają, w jedności pasterza jednego namiestnika Chrystusowego, i w posłuszeństwie kościoła Rzymskiego. a roku tego 1585. z Japonu i wysep onych bardzo dalekich, dwudziestego trzeciego dnia Marca do Grzegorza trzynastego, od trzech wielkich królów posłowie, dla oddania posłuszeństwa ojcu wszystkiego Chrześcijaństwa, i pasterzowi powszechnemu owiec Chrystusowych Piotrowemu potomkowi, przyjechali. Ten Japon i wyspy jego bardzo są odległe i dalekie od Europy, tak iż trzy lata trawić na tej drodze ci posłowie musieli. a są szerokie, wielkie, i bogate państwa, tak iż Włoskim, Hiszpańskim, Francuskim, Niemieckim, w dostatku, w rządzie, w gęstych wielkich miastach, w wojennych postępkach, i w ostrości rozumów nic nie ustępują. okrom tego iż prawego Boga nie znali. Przed lat kilą a trzydziestą zapłynęli tam kapłani societatis Iesu, i siejąc głos i naukę zbawiennej Ewangelii, pierwej niemało ubogich i podłego stanu ludzi do sieci Chrystusowej zagarnęli, a potem i zacnego stanu panowie przystępowali: aż na koniec i wielkie ryby królowie i monarchowie do wiary i pokłonu Chrystusowego przywiedzeni są. Położę tu listy tych trzech królów z Japonu do Papieża Grzegorza XIII. pisane. które z Japońskiego na Włoskie, a potem na Łacińskie przełożone, Polskim naszym językiem tak się mają.

[Tutaj listów tych nie położymy, bo nie są związane ze sprawą Jozafata.]

Przypowieści których Barlaam na naukę i pokazanie marności świata tego
u Jozafata używał, godne czytania i uważania.


Wcielenie (awatar), Balarama.
Postać z indyjskich podań,
domniemany odpowiednik Barlaama z opowieści o Jozafacie

   Pierwsza: iż ubogimi gardzić nie trzeba, a kapłany którzy nam dzień sądny opowiadają, czcić jest rzecz słuszna: na to taką przypowieść uczynił. Król jeden Państwem i sławą wielki, jadąc na królewskim wozie, potkał dwu ubogich, i poznał iż byli kapłani a zakonni ludzie, twarzy od postu wyschłe mający. i wnet porwał się z woza do nich, i pokłonem je a pocałowaniem uczcił. Brat jego i panowie karali go o to, iż zelżył majestat swój. a on milcząc, gdy do domu przyszli, kazał w trąbę u drzwi brata swego zatrąbić (bo taki był obyczaj w królestwie onym, gdy kogo godnym śmierci król być osądził) porwał się i bieżał z wielką bojaźnią do króla, prosząc o darowanie żywota. a on mu dał naukę: Głupi bracie, na mojąś się trąbę którać tylko żywota tego doczesnego odjęciem zagroziła przelękł, i do pokłonuś się mego nic nie będąc winny porwał: a ja one ubogie o którycheś mnie, żem je czcił, karał, za trąbę sobie która mnie do sądu Bożego wzywa, mając, przelęknąciem się będąc Bogu winny, i kłaniaciem się im nie miał? a pany wezwawszy położył im cztery skrzynki, dwie złotem pokrył, a wewnątrz w nie kości ludzkich smrodliwych nakładł: a dwie w prostym drewnie zostawił, a w nie drogich kamieni nachował. pytał ich które skrzynki więcej ważą? rzekli wszyscy: te złotem pokryte. a on je każąc otworzyć rzekł: widzicie jakoście się omylili. ci co cześć i chwałę i bogactwo ludzkie mają, są jako te dwie skrzynie, wewnątrz grzechów i smrodu, którym się Bóg obraża, pełni są. a ci ubodzy o któreście mnie karali, na wierzchu wzgardzeni będąc, dusze złote i drogie przed Bogiem mają. na które ja patrząc, z ichem się dotykania poświęcił, i mam je sobie nad wszystkie królewskie złotogłowy droższe.
   Druga przypowieść: na głupstwo ludzi świeckich, którzy dla krótkiej rozkoszy, wielkiego i wiecznego niebezpieczeństwa dusz swoich nie widzą. Jeden uciekając przed Jednorożcem, wpadł w dół głęboki, i lecąc zachwycił się rękoma drzewka, które z brzegów wyrastało, a nogami trochę skały zajął. i mniemał aby już złego uszedł, ale patrząc obaczy a ono dwie myszy, jedna czarna a druga biała ono drzewko, którego się trzymał, ugryzują. a na dół wejrzawszy, obaczył srogiego smoka paszczękę nań rozdzierającego. a z boku zasię czterej wężowie z skały onej, której się nogami zachwycił, głowy ukazują. i zasię w górę oczy podniósłszy, ujrzy a ono z rózgi drzewa onego, za które się uwiesił, trochę miodu ścieka. i nastawiając usta, zabawiony na onej troszce słodkości, wszystkiego niebezpieczeństwa zapomniał. Tacy są ludzie świat ten zdradliwy miłujący. Jednorożec jest jako śmierć, która nas goni: a dół on jest ci świat wszystkiego złego i pokus pełny. drzewko ono jest czas żywota naszego, który ustawicznie dwie myszy dzień i noc gryzą. czterej wężów. są cztery żywioły z którycheśmy złożeni, które się z sobą wadząc, a o rozsypaniu ciała naszego nas upewniają. a smok jest piekło, które czeka ludzi świat miłujących. one krople miodu, sąć świata tego cielesne rozkosze krótkie, którymi nas nieprzyjaciel zwodząc, od zbawienia nas wiecznego oddala.
   Trzecia przypowieść: iż jałmużna i dobre uczynki największym i najstateczniejszym nam są przyjacielem. Człowiek jeden miał trzech przyjaciół: w jednym się bardzo i z serca kochał: w drugim także bardzo, i o obydwu zdrowia swego nastawiał. a trzeciego ozięble miłował, twarzą mu więcej przyjaźń a niżli sercem uprzejmym pokazując. Przyszła nań wielka przygoda. król straszliwe poń posłał żołnierze, aby szedł a liczbę mu z wielkiej summy uczynił. wpadł w wielką trwogę: i szukając pomocy, bieżał do pierwszego przyjaciela, w którym taką nadzieję i kochanie miał, i mówił mu: teraz czas przyjacielu pokazać oną obiecaną przyjaźń, to a to na mnie przyszło. wiesz iżem ja dla ciebie i zdrowia nie żałował. a on mu odpowiedział: nie jestem ja twoim przyjacielem człowiecze, i nie znam cię: mam inne przyjacioły, z którymi się teraz poznawam, i z nimi wesół będę. wszakżeć dam dwie płachetce na drogę, ale coć to pomoże? innego się nic ode mnie nie spodziewaj. Oszukany w nadziei smutny on człowiek na jednym, szedł do drugiego, i mówił: pomnij przyjacielu jakom cię czcił, i com dla ciebie czynił: teraz po tobie przyjaźń poznać mam, w ciężkim ucisku moim. a on mu rzekł: mam co z sobą sam czynić, trudno mi się sprawami twymi bawić: mogę z tobą trochę iść, wszakżeć nic nie pomogę, wnet się do domu wrócić muszę. Obaczył jako i na drugim się omylił, a jako dobrodziejstwa jego niewdzięcznością się oddały. i narzekając bieżał do onego trzeciego, o którego mało dbał, ani go wesela swego uczestnikiem czynił, i mówił: wiem iżem ci nic albo mało przyjaźni pokazywał, większą daleko innym którzy mnie teraz opuścili: wszakże cię proszę pomóż mi co możesz, boć na mnie wielka przygoda. a on przyjaciel wesoło go przywitał i mówił: znam cię za miłego przyjaciela, to coś dla mnie acz niewiele czynił, hojnieć nagrodzić chcę, bądź dobrej myśli, ja pójdę z tobą do króla, rzecz twoją dobrze sprawię, i nie dam cię w moc twoim nieprzyjaciołom. Jako był pocieszony on stroskany, a jako na swą niebaczność narzekał, iż tak wiernego przyjaciela lekce sobie ważył, a one zdradliwe tak bardzo miłował. i uczynił wszytko co rzekł on trzeci. szedł z nim, wyprawił go u króla i wolnym uczynił. Tej przypowieści taki jest wykład: Pierwszy przyjaciel, są pieniądze i majętność świecka, dla której człowiek tak wiele czyni i cierpi. a gdy pozew od króla, to jest śmierć, przyjdzie, ledwie ze wszystkiego co ma, by miał i królestwo, koszulę i płachtę do grobu weźmie. Drugi przyjaciel jest mąż, żona, dzieci, powinowaci, dla których człowiek i grzechu nabywa, i tak je miłuje, że sam na się i na zbawienie swe nie pamięta. ci czasu śmierci jedno do grobu doprowadzą, a z nami na sąd Boży nie pójdą, ani nas zastąpią. i wnet swego pilnując, po śmierci nas zapominają. Trzeci przyjaciel, na któregośmy nie bardzo łaskawi, a ledwie kiedy nań pamiętamy, są dobre uczynki, jałmużna, i inne cnoty, miłość, nadzieja. Te z nami idą, i od nieprzyjaciół którzy nas porwać chcą, bronią, jako świadczy pismo, i u Boga za nas się na sądzie jego wstępują.
   Czwarta przypowieść: iż się wczas opatrywać na przyszłe po śmierci przygody potrzeba pókiśmy tu w ciele. Było jedno miasto, w którym mieszczanie taki mieli zwyczaj: brali sobie króla jakiego z obcych ludzi, który praw ich i zwyczajów nie wiedział. któremu przez rok dopuścili wszystkim władać, i w rozkoszy w jakiej chciał żyć, a skoro rok minął, wzburzyli się nań, i nago po mieście prowadzonego na jeden wysep pewny odsyłali, gdzie głodem i nędzą umrzeć musiał. Trafiło się iż obrali bacznego, który rozkoszy się nie wdając, pytał się o zachowaniu i obyczajach poddanych swoich. i nalazł wiernego jednego, który mu o krótkim jego panowaniu oznajmił. a on mądrze o sobie poradził, póki miał wszystko w ręku, posyłał wszystkie dostatki na on wysep na który wygnany być miał. i gdy rok minął, i jego także jako innych na ono miejsce wygnano: miał się dobrze, a nędzy żadnej którą inni nieroztropni cierpieli, nie uznał. Wykład tej przypowieści taki jest: Miasto, jest ten świat, mieszczanie są czarci którzy nas do rozkoszy pobudzają, a o przyszłych przygodach myśl wybijają. rok on jest czas żywota naszego. wygnanie jest śmierć. Dobry rozum ten jest, aby człowiek znał, iż tu krotko trwać ma, dobra te świeckie idą od jednego do drugiego, a szczęście się mieni, i nic nie masz trwałego na świecie. Tamże gdzie iść po tym krótkim żywocie mamy, skarby i dobra które są w ręku, obracajmy, tam je przez ręce ubogich zanośmy, tam nas doczekają, bo to Chrystus płacić tam hojnie będzie, a oni którymeśmy tu dobrze czynili, przyjmą nas do przybytków swoich. a kto o się nie dba, a na niniejsze się szczęście omylne i krótkie spuszcza, głodem zdechnie, to jest, na wieczne potępienie pójdzie.
   Piąta przypowieść: na głupstwo tych którzy dobre nauki mając, pełnić ich zapominają. słowika jeden łowiec uchwycił, i zabić a zjeść chciał. a ptaszek się modlił mówiąc: nie najesz się mną, wiesz żem mała rzecz: puściszli mnie nauczę cię trzech rzeczy któreć się w wielki pożytek obrócą. a on się zdumiawszy na jego mowę, obiecał go puścić jeśli mu co takiego powie. i rzekł słowiczek: Nigdy się o to nie kuś czemu nie zdołasz. nie żałuj tego co się wrócić nie może. a rzeczom niepodobnym (u ludzi) wiary nie daj. a łowiec bacząc mądre słowa, puścił ptaszka. który chcąc doznać jeśli on człowiek pomni na to czego się nauczył: rzekł do niego: Źleś sobie poradził: byś wiedział jaki skarb w sobie mam, nigdyby mnie był nie puścił. bo jest we mnie droga perła, jako strusie jajo wielka, z którejby się był wzbogacił. usłyszawszy to łowiec bardzo się frasował, i rzucił się w górę chcąc słowika uchwycić, i prosił go aby się do niego wrócił. a ptaszek rzekł: terazem poznał iżeś bardzo głupi, a wszystkoś com cię nauczył, przestąpił. boś się o rzecz nad siłę twoją pokusił, chcąc mnie chwytać. i żałujesz tego co się wrócić nie może, i rzeczyś niepodobnej uwierzył. jako ja tak mały będąc, mogę mieć tak wielką perłę w sobie, większą niżlim sam jest?
   Szósta przypowieść: iż za cnotą Bóg daje dostatek. Bogaty jeden ojciec syna żenił, i raił zań zacną i wielkiego domu z urodą i z wielkim posagiem pannę: a syn jej nie chcąc, uciekł od ojca, i przyszedł w drodze upalony od słońca w dom jednego ubogiego człowieka, który miał jedyną córkę. która wesoło robiła, a śpiewała pieśni chwaląc Pana Boga ustawicznie i z uprzejmego serca. i dziwując się on młodzieniec spytał jej: będąc ty tak uboga i nędzna jakoś tak wesoła, a za co gdy nic nie masz tak pilnie dziękujesz Panu Bogu? A ona rzekła: aza nie wiesz kto za mało Panu Bogu dziękuj, ten za wdzięcznością wielkie rzeczy od niego bierze. jam tego pewna, iż będęli mu za małe dobrze służyła, większe mnie nie chybią. ku temu te rzeczy doczesne mają źli i dobrzy, i z nich mała jest i krótka pociecha, a drugdy większy kłopot: a przedsię mającym je i nie mającym jeden koniec. mnie Pan Bóg dał małe: ale one które są wieczne i najdroższe, te mi Pan Bóg dał wielkie i nigdy nieoszacowane, iż mnie Pan Bóg na obraz swój stworzył, iż mi miłosierdzie swoje i łaskę otworzył, i krwią mnie swoją odkupił, i niebo mi a królestwo po śmierci obiecał. w tym gdy z każdym najbogatszym zrównam, a jako się wydziękować takiemu dobrodziejowi mogę? a gdybych i tego co mogę nie czyniła, jakąbych wymówkę miała? To słysząc on bogaty młodzieniec rozmiłował się cnoty, mądrości i nabożeństwa panny onej ubogiej, i prosił jej sobie za żonę: ojciec się dowiedziawszy, iż był bogatego i zacnego ojca syn, dać mu jej nie chciał. a on tak się długo jej domagał, iż i przy nim mieszkać i na ubóstwie jego przestawać, i w takiej jako on sukni ubogiej chodzić obiecał: widząc on ubogi iż statecznie się onej jego córki domaga, a dla samej tylko cnoty jej, dał mu ją za żonę. a wprowadziwszy go do komory, ukazał mu takie skarby i dał, jakich nigdy nie widział, ani się ich tam spodział. i był i nad ojca swego i nad inne bogatszy i sławniejszy on młodzieniec, który nie bogactwa ale cnoty w małżeństwie szukał. Ta przypowieść tak się wykładać może: Ta uboga córka jest święta czystość, z którą kto się w ubóstwie ożeni, wielkie w niebie skarby najduje. Możesz też tej przypowieści albo historii użyć na rozmaite nauki.

1  Lb 23-24.