Gdy
Jezus po śmierci pokazał się uczniom idącym do Emaus, pojawił im
się w innej postaci niż za życia. Także nad jeziorem, gdy
Apostołowie łowili, Jezus przyszedł w innej postaci. W siódmym
tomie „Poematu Boga-Człowieka” Jezus pokazuje się w wielu
różnych miejscach równocześnie wielu różnym uczniom i
uczennicom. Pan dał przez ten przykład naukę do rozważenia dla
swoich wiernych. Pan mówi: „Ja objawiam się w wielu postaciach.
Zobacz mnie we wszystkim”.
W Opowieści
o życiu Milarepy albo Drogowskazie Wyzwolenia i Wszechwiedzy opisane jest zdarzenie, jakie miało miejsce przed śmiercią Milarepy:
„Odezwał się na to Sewan Repa: „W drodze Czcigodny
z pewnością poczuje się znużony; przecież jest chory. Może
raczy skorzystać z lektyki?” – „Moja choroba – odparł
Czcigodny – nie jest całkiem rzeczywista; tak samo moja śmierć.
Tutaj okazałem wam wszystkim oznaki choroby; aby ukazać pozór
śmierci, wyruszam do Czhuwar. Lektyki mi nie trzeba. Niech kilku
młodszych uczniów wyruszy do Czhuwar wcześniej”.
Grupka młodszych uczniów udała się więc do Czhuwar wcześniej od
Czcigodnego, ten atoli, wyprzedziwszy ich, był już na miejscu, w
jaskini Dricze, i czekał. Otóż musiało chyba być tak, że ze
starszymi uczniami pożegnał się jeden Milarepa, inny [Milarepa]
okazywał pozory choroby koło turni Rekpa Dukczan, innemu jeszcze
towarzyszyli w drodze do Czhuwar i świadczyli posługi wierni
wyznawcy; jeszcze inny [Milarepa] przepowiadał ponad Trakkhar Dharmę
dobrodziejom z doliny, a jeszcze inny ukazywał się – każdemu z
osobna – w domach dobrodziejów, którzy ze czcią podejmowali go u
siebie.
Wówczas ci, co wcześniej wyruszyli do
Czhuwar, powiedzieli: „Czcigodny już wcześniej przybył do
Czhuwar i tu jest”. Starsi uczniowie rzekli: „To myśmy pożegnali
Czcigodnego, gdy odchodził”. Później każdy z przychodzących
twierdził, że osobiście usługiwał Czcigodnemu w drodze. „Teraz
odpoczywa w moim domu” – mówili inni. A znów słuchacze Dharmy
twierdzili, że owego dnia Mistrz głosił Naukę ponad Trakkhar.
Każdy wszakże z tych, którzy ze czcią podejmowali dostojnego
gościa, upierał się, że owego dnia u niego właśnie przebywał
zaproszony przezeń Nauczyciel. I wszyscy wierzyli, że było właśnie
tak, jak mówią, spierali się i przechwalali jeden przez drugiego
nie mogąc dojść do zgody. Wreszcie przedstawili rzecz Czcigodnemu.
„Rację macie wszyscy – zawyrokował. – Spłatałem wam
figla””.
(To z rozdziału IX tej książki, wydanej przez
Wydawnictwo A w Krakowie, roku 2005, wydanie III, poprawione.)
A to powiedział św. Augustyn w swoim kazaniu:
„Osoba, którą miłujesz, już
nie żyje; nie usłyszysz jej głosu, nie może ona brać udziału w
radości żyjących, a ty płaczesz. Czy płaczesz nad posiewem
powierzonym ziemi? Gdyby ktoś niewiedzący biadał, co się stanie z
ziarnem rzuconym w ziemię, i gdyby wzdychał nad tym, iż cały
posiew stracony, gdyby patrzył na bruzdy łzawym okiem, czy byś nie
litował się nad jego nieświadomością i nierozsądkiem, czy byś
mu nie powiedział: „Nie upadaj na duchu. To, coś pokrył ziemią,
nie jest w twym gumnie ani w twym ręku, ale bądź cierpliwy; gołe
pole pokryje się za kilka miesięcy obfitym plonem, a widok ten
rozraduje cię tak, jak nas, którzy wiemy, co tu wyrośnie i tą
nadzieją się pocieszamy”. Żniwa zboża oglądamy co rok, ale
żniwa rodzaju ludzkiego raz tylko się odbędą i to na krańcu
czasów. Nie możemy ci wprawdzie ich pokazać, lecz poprzestaniemy
na jednym przykładzie. Zbawiciel bowiem mówi: „Jeśli ziarno
pszeniczne wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostaje” (Jan 12).
Jest to przykład, mówiący o jednym ziarenku; ale przykład ten
jest tak przekonywujący, że wszyscy muszą mu dać wiarę. Prócz
tego głosi nam każde stworzenie naukę zmartwychwstania, jeśli
tylko chcemy jej słuchać, a codzienne wydarzenia powiadają nam, co
Bóg uczyni z całym rodzajem ludzkim. Zmartwychwstanie raz się
tylko odbędzie. Zasypianie i budzenie się żywych istot dzieje się
codziennie, a my widzimy we śnie obraz śmierci, w ocknieniu obraz
zmartwychwstania. Co więc teraz dzieje się codziennie, to może się
stać i stanie się kiedyś jeszcze raz. Wszakże liście opadają z
drzew i odradzają się! Dokądże idą opadając, skąd przychodzą
odrastając? Zima przychodzi, wszystkie drzewa schną i zdają się
martwe. Zawitała wiosna, i wszystko zielenieje w świeżej szacie.
Czy to się dzieje po raz pierwszy w tym roku? Nie, tak było i
zeszłego roku. Rok mija i znowu powraca, a ludzie, stworzeni na
obraz i podobieństwo Boga, nie mieliby zmartwychwstać po
śmierci?”
(Z Żywotów Świętych
Pańskich na wszystkie dni roku,
Katowice/Mikołów 1937 r.)
Napisane
kiedyś przeze mnie:
„Ileż ziaren
wpada w ziemię, obumiera i wyrastają z nich rośliny. Przyroda na
co dzień objawia nam Zbawiciela – Jego wcielenie, śmierć i
zmartwychwstanie. Zbawiciel ciągle przychodzi – w podmuchu wiatru,
błysku błyskawicy i tysiącach zjawisk, a człowiek Go nie widzi –
nie przygląda się rzeczywistości. Więc Zbawiciel przychodzi w
ciele i staje się człowiekiem. Człowiek wciąż nie widzi, więc
Zbawiciel wypowiada słowa. Człowiek ich nie słyszy, więc
Zbawiciel czyni cuda – pokazuje niewidzialne. Człowiek wciąż
jest obojętny – nie chce widzieć, nie chce słyszeć, nie chce
żyć. Człowiek potrzebuje tysiąckrotnych uderzeń Zbawiciela,
tysiąckrotnych znaków miłości, aby serce jego się zmiękczyło i
Wieczną Boskość zobaczyło. Dlatego Zbawiciel nie przestaje
przychodzić pod wielorakimi postaciami. Miłość powraca jako
miłość”.
(Zbawiciel
ciągle obecny)
Życia żywą i
zdrową nauką!