środa, 31 sierpnia 2011

Nowe objawienia

Czy nie potrzebujemy codziennego chleba?
Każdego dnia potrzebujemy nowego.
Jeden chleb zjadamy,
mija czas
i znowu łakniemy.
Czy nie potrzebujemy objawienia Słowa?
Każdego dnia potrzebujemy nowego.
Jednym objawieniem się nakarmimy,
mija czas
i znowu chcemy.
Panie Boże, Nasz Ojcze,
chleba naszego powszedniego
dawaj nam na co dzień.
Niech zawsze będzie świeży.
Ja wiem, że Ty nas nigdy nie opuszczasz
i zawsze nam dajesz nowe objawienia siebie.
Ty jesteś miłością,
która wciąż powraca.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Do uchodźcy

Kościół się psuje, Kościół upada. Czy więc wierni mają go opuścić i walczyć przeciw niemu? Byłoby to głupstwem. Ten Kościół od Boga pochodzi i do Boga należy. Został założony na wzór doskonałego Kościoła w niebie, prowadzonego przez doskonałego, wiecznego kapłana Jezusa. Pan Jezus ustanowił Piotra głową Kościoła, a Apostołów jego pasterzami. Im została przekazana władza wprost od Pana i przez nich jest utrzymywana. Ta władza nie może być im odebrana przez człowieka. Odebrać ją może tylko ten, kto sam ją nadał. Tylko Bóg może odebrać tę władzę, którą sam nadał ludowi Bożemu. Cóż więc począć, gdy ciało Kościoła się psuje? Jak temu zaradzić? Jest wielu takich, którzy podnoszą głos i chcieliby zaradzić. Stają pośród zgromadzenia, wyróżniają się i nadymają pychą. Wytykają wszystkie błędy innych, a swoje skrzętnie chowają. Zamiast leczyć, zatruwają. Zamiast spajać, rozdzielają. Nie wszyscy mają złe zamiary, ale brak im zrozumienia. Każdego jednak Bóg zapyta: „Kto dał ci moc, aby sądzić? Czy pytałeś mnie o pozwolenie? Chcesz zaradzić kościołowi, ale czy masz moc, aby zaradzić? Czy wiesz może, jak uleczyć jego rany? Siejesz zamęt i się oburzasz, ale jakie dajesz rozwiązanie? Jakim sposobem chcesz załatać podartą szatę Kościoła? Sam chodzisz rozdarty i nie jesteś w stanie załatać szaty swojej duszy, a chciałbyś łatać rzecz tak wielką jak Kościół? Czy to nie do Mnie należy ta władza? Czy to nie w Moich rękach jest ta moc? A może chcesz sobie przywłaszczyć to, co należy do Mnie? Czy jesteś w stanie ożywić choćby martwego komara? Jakże więc chciałbyś ożywić cały Kościół? Czyż nie wiesz, że to Ja jestem Ożywicielem i Dawcą Życia? Mam moc dać, mam moc i odebrać. Zrodziłem ciało, a w nim głowę i członki – wszystko w doskonałym porządku. Ciało zachorowało, a ty, mała bakterio, chciałbyś je uleczyć? Jeśli tak, dałbym ci tę władzę. Ale w tym trzeba polegać na Mnie, bo to Ja jestem Duchem, który ożywia to Ciało. Nic beze mnie się nie zrobi. Może chcesz to ciało zniszczyć? Może nie wierzysz, że Ja, Wszechmocny, mogę je uleczyć? Jak chciałbyś tego dokonać i po co? Czemu chcesz zabijać to, co jeszcze żyje? Czy nie żal ci Mego bolejącego ciała? Czemu nie szukasz raczej lekarstwa, aby je uzdrowić i ożywić? A skoro widzisz je umierające, to czemu je opuszczasz i zostawiasz w samotności, jak niewdzięczny przyjaciel? Czemu nie zatroszczysz się dobrze o opiekę nad tym umierającym ciałem? Czemu puszczasz w zapomnienie całą jego wcześniejszą świetność i nie zachowujesz pamięci o tym, co było w nim żywe, aby innym przekazać to prawdziwe życie, które niegdyś do niego należało i które zmartwychwstanie w właściwym sobie czasie? Odchodzisz ode Mnie, zostawiasz w Mojej chorobie, odejmujesz Mi siły, namawiasz do tego innych. Nie zostawiasz Mnie w spokoju. Rzucasz się jeszcze na Mnie i powiększasz Moje rany. Plujesz, bijesz, kopiesz, wyzywasz i namawiasz do tego innych. Śmiejesz się szyderczo i z gniewem wykrzykujesz. Czy tak się odwdzięczasz za Mą wcześniejszą dobroć? Czy nie masz choćby zlitowania nad męczącą Mnie chorobą? Jakże możesz być tak bezlitosny i okrutny dla Mnie, który tyle dobra ci wyświadczyłem? Czy cię nie karmiłem? Czy cię nie poiłem? Czy nie odziewałem? Czy nie pocieszałem? Teraz, w chwili trudu, kiedy nie masz już ode Mnie żadnej korzyści, zostawiasz Mnie. Pokazujesz tylko, że twa miłość nic nie była warta. Ja dawałem ci wszystko, ty nie dajesz nic. Nie mam od ciebie miłości. Z czym chcesz mi się pokazać, gdy zapukasz do Mych drzwi w Królestwie w niebiosach? Co zrobiłeś dla Mojego ludu? Odłączasz się i odszczepiasz, rozpraszasz wszystkie baranki i pozostawiasz bez pasterza. Za co cię mam nagrodzić, ty wieczny mącicielu? Co chcesz Mi pokazać? Jaką miłość? Miłujesz tylko siebie i szukasz własnych wygód. Nie znajduję w tobie żadnego poświęcenia, nic nie dajesz z siebie. Tylko zżerasz i pożerasz, nie dając nic w zamian. Wszystko to, co wziąłeś i nieprawnie przywłaszczyłeś, na twą głowę spadnie i będzie sądzić ciebie. Gdzie wtedy uciekniesz? Twój język dogoni cię wszędzie. Trzeba było nie odchodzić od Mych baranków i nie zostawiać ich wśród wilków. Czy to nie tobie też powierzyłem troskę nad Mymi barankami? A ty je zostawiłeś, zamiast je ratować. Czy wilk był dla ciebie aż tak straszny, że uciekłeś z pędem? Trzeba było zwrócić się o pomoc. Czy nie wiedziałeś, że Ja przepędzam wilki? Czemu samemu chciałeś zaradzić całej watasze wilków? Czy nie wiedziałeś o innych Moich pasterzach? Czemu chociażby u nich nie szukałeś pomocy? Czemu się oddzieliłeś i sam wszystkiemu chciałeś zaradzić? Moich pasterzy jest wielu. Czemu nie połączyłeś swych sił z nimi? To przez takich, jak ty Moje Ciało ginie. Nic nie robisz, siejesz tylko zamęt i spustoszenie. Nie masz w sobie krzty odwagi, aby stawić czoło wrogowi, więc uciekasz i uderzasz, głupcze, na całe stada owieczek ze swymi palącymi pociskami. Jak później chcesz, żeby życie było na ziemi, skoro niszczysz życie i siejesz spustoszenie? Nic nie dajesz, wszystko zagarniasz, jesteś tylko niszczycielem. Biada tobie i tobie podobnym! Nic po tobie nie zostanie i sam skończysz w nicości”.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Figiel wielu postaci

   Gdy Jezus po śmierci pokazał się uczniom idącym do Emaus, pojawił im się w innej postaci niż za życia. Także nad jeziorem, gdy Apostołowie łowili, Jezus przyszedł w innej postaci. W siódmym tomie „Poematu Boga-Człowieka” Jezus pokazuje się w wielu różnych miejscach równocześnie wielu różnym uczniom i uczennicom. Pan dał przez ten przykład naukę do rozważenia dla swoich wiernych. Pan mówi: „Ja objawiam się w wielu postaciach. Zobacz mnie we wszystkim”.

W Opowieści o życiu Milarepy albo Drogowskazie Wyzwolenia i Wszechwiedzy opisane jest zdarzenie, jakie miało miejsce przed śmiercią Milarepy:

   „Odezwał się na to Sewan Repa: „W drodze Czcigodny z pewnością poczuje się znużony; przecież jest chory. Może raczy skorzystać z lektyki?” – „Moja choroba – odparł Czcigodny – nie jest całkiem rzeczywista; tak samo moja śmierć. Tutaj okazałem wam wszystkim oznaki choroby; aby ukazać pozór śmierci, wyruszam do Czhuwar. Lektyki mi nie trzeba. Niech kilku młodszych uczniów wyruszy do Czhuwar wcześniej”.
   Grupka młodszych uczniów udała się więc do Czhuwar wcześniej od Czcigodnego, ten atoli, wyprzedziwszy ich, był już na miejscu, w jaskini Dricze, i czekał. Otóż musiało chyba być tak, że ze starszymi uczniami pożegnał się jeden Milarepa, inny [Milarepa] okazywał pozory choroby koło turni Rekpa Dukczan, innemu jeszcze towarzyszyli w drodze do Czhuwar i świadczyli posługi wierni wyznawcy; jeszcze inny [Milarepa] przepowiadał ponad Trakkhar Dharmę dobrodziejom z doliny, a jeszcze inny ukazywał się – każdemu z osobna – w domach dobrodziejów, którzy ze czcią podejmowali go u siebie.
   Wówczas ci, co wcześniej wyruszyli do Czhuwar, powiedzieli: „Czcigodny już wcześniej przybył do Czhuwar i tu jest”. Starsi uczniowie rzekli: „To myśmy pożegnali Czcigodnego, gdy odchodził”. Później każdy z przychodzących twierdził, że osobiście usługiwał Czcigodnemu w drodze. „Teraz odpoczywa w moim domu” – mówili inni. A znów słuchacze Dharmy twierdzili, że owego dnia Mistrz głosił Naukę ponad Trakkhar. Każdy wszakże z tych, którzy ze czcią podejmowali dostojnego gościa, upierał się, że owego dnia u niego właśnie przebywał zaproszony przezeń Nauczyciel. I wszyscy wierzyli, że było właśnie tak, jak mówią, spierali się i przechwalali jeden przez drugiego nie mogąc dojść do zgody. Wreszcie przedstawili rzecz Czcigodnemu. „Rację macie wszyscy – zawyrokował. – Spłatałem wam figla””.

(To z rozdziału IX tej książki, wydanej przez Wydawnictwo A w Krakowie, roku 2005, wydanie III, poprawione.)

A to powiedział św. Augustyn w swoim kazaniu:

   „Osoba, którą miłujesz, już nie żyje; nie usłyszysz jej głosu, nie może ona brać udziału w radości żyjących, a ty płaczesz. Czy płaczesz nad posiewem powierzonym ziemi? Gdyby ktoś niewiedzący biadał, co się stanie z ziarnem rzuconym w ziemię, i gdyby wzdychał nad tym, iż cały posiew stracony, gdyby patrzył na bruzdy łzawym okiem, czy byś nie litował się nad jego nieświadomością i nierozsądkiem, czy byś mu nie powiedział: „Nie upadaj na duchu. To, coś pokrył ziemią, nie jest w twym gumnie ani w twym ręku, ale bądź cierpliwy; gołe pole pokryje się za kilka miesięcy obfitym plonem, a widok ten rozraduje cię tak, jak nas, którzy wiemy, co tu wyrośnie i tą nadzieją się pocieszamy”. Żniwa zboża oglądamy co rok, ale żniwa rodzaju ludzkiego raz tylko się odbędą i to na krańcu czasów. Nie możemy ci wprawdzie ich pokazać, lecz poprzestaniemy na jednym przykładzie. Zbawiciel bowiem mówi: „Jeśli ziarno pszeniczne wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostaje” (Jan 12). Jest to przykład, mówiący o jednym ziarenku; ale przykład ten jest tak przekonywujący, że wszyscy muszą mu dać wiarę. Prócz tego głosi nam każde stworzenie naukę zmartwychwstania, jeśli tylko chcemy jej słuchać, a codzienne wydarzenia powiadają nam, co Bóg uczyni z całym rodzajem ludzkim. Zmartwychwstanie raz się tylko odbędzie. Zasypianie i budzenie się żywych istot dzieje się codziennie, a my widzimy we śnie obraz śmierci, w ocknieniu obraz zmartwychwstania. Co więc teraz dzieje się codziennie, to może się stać i stanie się kiedyś jeszcze raz. Wszakże liście opadają z drzew i odradzają się! Dokądże idą opadając, skąd przychodzą odrastając? Zima przychodzi, wszystkie drzewa schną i zdają się martwe. Zawitała wiosna, i wszystko zielenieje w świeżej szacie. Czy to się dzieje po raz pierwszy w tym roku? Nie, tak było i zeszłego roku. Rok mija i znowu powraca, a ludzie, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, nie mieliby zmartwychwstać po śmierci?”

(Z Żywotów Świętych Pańskich na wszystkie dni roku, Katowice/Mikołów 1937 r.)

Napisane kiedyś przeze mnie:

„Ileż ziaren wpada w ziemię, obumiera i wyrastają z nich rośliny. Przyroda na co dzień objawia nam Zbawiciela – Jego wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie. Zbawiciel ciągle przychodzi – w podmuchu wiatru, błysku błyskawicy i tysiącach zjawisk, a człowiek Go nie widzi – nie przygląda się rzeczywistości. Więc Zbawiciel przychodzi w ciele i staje się człowiekiem. Człowiek wciąż nie widzi, więc Zbawiciel wypowiada słowa. Człowiek ich nie słyszy, więc Zbawiciel czyni cuda – pokazuje niewidzialne. Człowiek wciąż jest obojętny – nie chce widzieć, nie chce słyszeć, nie chce żyć. Człowiek potrzebuje tysiąckrotnych uderzeń Zbawiciela, tysiąckrotnych znaków miłości, aby serce jego się zmiękczyło i Wieczną Boskość zobaczyło. Dlatego Zbawiciel nie przestaje przychodzić pod wielorakimi postaciami. Miłość powraca jako miłość”.

(Zbawiciel ciągle obecny)

Życia żywą i zdrową nauką!


Pan Jezus

Czcigodny Milarepa

sobota, 27 sierpnia 2011

Nieodparte poznanie

   Człowiek nie może żyć bez poznania. Nawet najbardziej nieświadomy człowiek ma iskierkę poznania, która podtrzymuje go przy życiu. Wszelkie poznanie opiera się na wierze. Poznanie oświetla też samo siebie i samo o sobie świadczy. Nie jest konieczne, by mu wierzyć. Jest ono oczywiste. Okłamuje siebie kto mu zaprzecza.
   Nawet gdy dojdziesz do pustki pustek, pozostanie iskierka poznania, która będzie ci mówiła: „Jestem”. Ta iskierka ujawnia się jako Budda, Jezus albo Anioł. Ta iskierka nie musi niczego dowodzić. Samym swoim byciem wskazuje na prawdziwość. Samo jej bycie wystarcza za dowód dla tych, którzy mają z nią styczność. Tutaj wystarczy wierzyć i kochać, by cieszyć się życiem. Niewierzące tchórzliwe lisy uciekają przed tą iskrą i zawsze są jej przeciwni. Wymyślają wszelkie możliwe dowody, by jej zaprzeczyć, by czuć się usprawiedliwionymi w swej ciemnocie i tchórzostwie. Takie osoby nie mają pokory uznać istnienia czegoś wspanialszego od ich wybujałego „ja”.

piątek, 26 sierpnia 2011

Chrzest w sercu

«Pokora powiedzenia: „Jestem człowiekiem grzesznym”, jest już chrztem oczyszczającym serce”». Powiedziane przez Jezusa w Poemacie Boga-Człowieka II, 44. Jezus na górze postu i przy skale kuszenia, Katowice: Vox Domini, 2010.

«Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając ich serca przez wiarę» (mowa św. Piotra w Dz 15, 7-9).

środa, 24 sierpnia 2011

Skrzyżowania

Przez buddyzm poznałem chrześcijaństwo,
a przez chrześcijaństwo buddyzm.
Dwa różne religijne prądy
okazały się wzajemnie pomocne.
Czy nie są też wspólne w istocie?

Związek dobra

Między Milarepą, surowym pustelnikiem,
A wierzącymi istotami z trzech sfer bytu
Istnieje związek: jest nim powszechne dobro,
Sednem zaś związku jest Współczucie.

Z pieśni Milarepy, Opowieść o życiu Milarepy albo Drogowskaz Wyzwolenia i Wszechwiedzy, rozdz. VII, przekł.: Ireneusz Kania, Kraków: Wydawnictwo A, 2005 (Wydanie III, poprawione), str. 218.